"Bezcenny dar" Jima Stovalla
Red Stevens, siedemdziesięciokilkuletni przyjaciel i współpracownik Hamiltona, umiera, pozostawiając po sobie ogromny spadek. Liczna rodzina mężczyzny pojawia się w celu jego odziedziczenia. Każdy z jej członków odziedziczył po mężczyźnie coś materialnego, jednak nic z tego typu rzeczy nie czekało na młodego Jasona, egoistycznego absolwenta koledżu. Stryjeczny dziadek jednak nie tylko pomyślał o chłopaku, lecz także dał mu szansę na przeżycie czegoś, czego ten nigdy nie doświadczył.
Książkę pióra Jima Stovalla udało mi się wygrzebać w osiedlowej bibliotece. Kiedy wybieram coś do czytania, musi mieć to estetyczną okładkę i zachęcający opis z tyłu. Ta pozycja posiadała obie cechy, wobec czego uznałam to za zaproszenie do jej przeczytania.
Wspomniany już na początku posta stryjeczny dziadek chciałby, aby Jason zmienił swoje postępowanie, chłopak bowiem, korzystając z ciężko zarobionych pieniędzy krewnego, stawiał siebie na pierwszym miejscu i nie liczył się z potrzebami innych. Red przed śmiercią zaplanował dla niego szereg instrukcji nagranych w formie video. Jason ma się do nich stosować przez cały rok, a jeśli dobrze wypełni każde zadanie, czekać będzie na niego nagroda.
Podczas czytania obserwujemy przemianę Jasona z nastawionego na pieniądze chłopaka w pomocnego i życzliwego człowieka. Okazuje się, że życie wcale nie jest takie proste, kiedy nie wkłada się w nie pracy z jednoczesnym zachowaniem zdrowego rozsądku. Podczas oglądania nagrań video Red Stevens wspomniał, że to wszystko, co osiągnął w życiu, to efekt ciężkiej pracy i walki z przeciwnościami losu (jak np. głód czy Wielki Kryzys). Tak samo Jason dowiaduje się o wartości pracy, przyjaźni, rodziny, miłości etc.
Książka została podzielona na piętnaście rozdziałów: dwanaście dotyczy pracy nad sobą Jasona, a pozostałe - świata materialnego. Niespotykanym dotąd zabiegiem było dla mnie nagranie przez Reda Stevensa krótkich filmików instruktażowych, zwłaszcza że zostały one udokumentowane przed śmiercią meżczyzny. Czyżby przewidział swoją nadchodzącą śmierć? Co więcej, rozdziały tak naprawdę były pisane w bardzo podobny sposób: spotkanie z Jasonem w biurze, odsłuchanie nagrania z instrukcjami, wypełnienie zadania, zdanie relacji z jego przebiegu. Po siedmiu rozdziałach w tym stylu można zacząć odczuwać znudzenie formą powieści i przewidzieć, jak rozpoczynać lub kończyć się będą kolejne części książki.
Podsumowując, pozycja Jima Stovalla pobudza do reflekcji nad własnym życiem i zachowaniem równowagi między pracą a odpoczynkiem, jednak jej jednostajność może trochę nużyć. Nie uznaję jednak tej książki za złą, skoro większość mojej opinii jest pozytywna.
6/10
Źródło okładki: lubimyczytac.pl

Komentarze
Prześlij komentarz