Clannad - arcydzieło Kyoto Animation
"Znowu oglądasz te chińskie bajeczki?" Zdarzyło Wam się słyszeć te słowa? Mnie akurat one ominęły - nie jestem otaku, ale czasem lubię włączyć sobie anime wnoszące jakieś wartości albo takie, przy którym można się zrelaksować. Clannad należy do tych pierwszych.
Tomoya Okazaki to uczeń ostatniej klasy liceum, który jest nieskory do nauki. Jego matka zginęła w wypadku, a z ojcem żyje w napiętych stosunkach. Marzeniem chłopaka jest wyjazd do innego miasta, gdyż to, w którym obecnie mieszka, jest przesycone niemiłymi wspomnieniami. Pewnego dnia w drodze do szkoły spotyka tajemniczą dziewczynę, Nagisę Furukawę, która odmienia jego życie.
Anime znalazłam w dość nietypowy sposób - po prostu je... wyśniłam. Później wpisałam sobie frazę "smutne anime" i wyskoczył mi fragment drugiej części serialu - Clannad: After Story. Tematyki nie będę tutaj przybliżać, bo musiałabym zaspoilerować, czego nie lubię robić. 😉
Jeśli ktoś wnioskuje, że Clannad to kolejny romans z happy endem, to się myli. Anime nie jest typowym romansidłem, za jakimi zresztą sama nie przepadam - wątek romantyczny jest właściwie dodatkiem do fabuły. Akcja tak naprawdę koncentruje się na życiu bohaterów, ich moralnej przemianie i wspomnieniach. Z każdym odcinkiem można obserwować zmiany, które zachodzą zarówno w pierwszo, jak i drugoplanowych postaciach. Tomoya ze szkolnego wyrzutka pod wpływem Nagisy staje się bardziej zaangażowany w życie szkolne, a Nagisa dzięki Tomoyi staje się silniejsza. Wyjaśnia się też, dlaczego Kotomi była taka niedostępna oraz z czym związana była agresja Kyou wobec Sunohary. Oprócz samego wgryzania się w psychikę postaci, w każdym odcinku znajdziemy masę humoru sytuacyjnego, zwłaszcza dotyczącego Sunohary lub rodziców Nagisy, co ma bardzo pozytywny wpływ na animację.
Jeśli ktoś wnioskuje, że Clannad to kolejny romans z happy endem, to się myli. Anime nie jest typowym romansidłem, za jakimi zresztą sama nie przepadam - wątek romantyczny jest właściwie dodatkiem do fabuły. Akcja tak naprawdę koncentruje się na życiu bohaterów, ich moralnej przemianie i wspomnieniach. Z każdym odcinkiem można obserwować zmiany, które zachodzą zarówno w pierwszo, jak i drugoplanowych postaciach. Tomoya ze szkolnego wyrzutka pod wpływem Nagisy staje się bardziej zaangażowany w życie szkolne, a Nagisa dzięki Tomoyi staje się silniejsza. Wyjaśnia się też, dlaczego Kotomi była taka niedostępna oraz z czym związana była agresja Kyou wobec Sunohary. Oprócz samego wgryzania się w psychikę postaci, w każdym odcinku znajdziemy masę humoru sytuacyjnego, zwłaszcza dotyczącego Sunohary lub rodziców Nagisy, co ma bardzo pozytywny wpływ na animację.
Kreska zastosowana przez twórców nie jest zbyt gruba, dzięki czemu nie postaci wyglądają bardziej autentycznie. Japońskie krajobrazy zostały bardzo dobrze odwzorowane w formie rysunkowej. Naprawdę robi wrażenie. Jeśli chcecie porównać, to warto zajrzeć tutaj: http://mikehattsu.blogspot.com/2014/04/clannad-school-hill.html. Przyznam, że po obejrzeniu Clannad aż zachciało mi się jechać do Japonii!
Nie obyło się, niestety, bez negatywów. Nie wiem jak Was, ale mnie bardzo irytowali rodzice Nagisy, zwłaszcza wybuchowość ojca. Jego zachowanie potrafiło zmienić się o 180 stopni w ciągu sekundy, i to z błahego powodu. Matka dziewczyny z kolei zachowywała się zwyczajnie infantylnie, aż trudno mi było uwierzyć, że jest kobietą pod czterdziestkę! Na szczęście to jednak wyłącznie przerywniki, niemające wpływu ani na główny, ani na poboczny wątek anime, lecz nadające mu lekkości i komediowego zabarwienia. Czasami można było odnieść wrażenie, że akcja dzieje się zbyt wolno i nic ciekawego się nie dzieje. Tyle że to pozwala zagłębić się w genezę danego zachowania bohatera, np. załamanie Kotomi czy zamaskowaną depresję Nagisy. Niezrozumiałe może być rozpoczynanie odcinków od iluzorycznego świata. Wplatanie tego świata w anime zrozumie się dopiero po obejrzeniu większości odcinków serialu lub nawet w drugiej części zwanej Clannad: After Story.
Pomimo wspomnianych wyżej wydarzeń, które na pierwszy rzut oka mogą nieco przeszkadzać w odbiorze, a będącymi jedynie dodatkiem do fabuły, myślę, że warto obejrzeć Clannad. Polecam, zwłaszcza osobom niemającym nadziei na lepsze jutro.
Ocena: 7,5/10


Komentarze
Prześlij komentarz