Cześć, Tereska

Duże miasto, szare blokowisko, "rzeczoznawcy" szukający po śmietnikach rzeczy, które nadają się do powtórnego użycia lub sprzedania, i ganiające się po zaniedbanym placu zabaw dzieci. Brzmi znajomo? To realia lat 90. i początku lat 2000, gdy Polska nie była jeszcze w Unii. Cześć Tereska w reżyserii Piotra Glińskiego to dramat, który dzieje się w tych realiach. 

Tytuł: Cześć, Tereska

Gatunek: dramat psychologiczny

Reżyser: Robert Gliński

Występują: Aleksandra Gietner, Karolina Sobczak, Małgorzata Rożniatowska, Krzysztof Kiersznowski, Zbigniew Zamachowski


Produkcja zaczyna się wspominaniem starych czasów: dnia pierwszej komunii Tereski, spotkania z panem Edkiem - portierem z pracy mamy, oraz ślubowania. Później przechodzimy już do właściwej akcji filmu. Tereska to dosyć zagubiona nastolatka wkraczająca w trudny wiek dojrzewania, co przejawia się częstymi kłótniami z młodszą siostrą. Dziewczyna nie dostała się do liceum plastycznego, a bardzo lubi szyć, wobec czego zostaje zapisana do szkoły krawieckiej. Tam poznaje Renatę, zbuntowaną blondynkę, z którą zacieśnia więź. Pod jej wpływem Tereska zmienia się nie do poznania.
   Dziewczyna nie ma do kogo się zwrócić, gdy w szkole zaczynają się problemy, jak choćby kradzież portfela czy poniżanie przez nauczycielkę. Ojciec dziewczyny jest policjantem-alkoholikiem, a mama to zabiegana pracownica produkcji. Tereska szuka pocieszenia u portiera z pracy mamy - poruszającego się na wózku pana Edzia. On i Tereska mają dużo wspólnych cech, lecz naprzód wysuwa się potrzeba zrozumienia i miłości. Pragnienie to wywołuje u Edzia niemoralne prośby kierowane w stronę Tereski, która czuje się po tym jeszcze gorzej. 
    Przełomowym momentem w filmie jest pójście do galerii handlowej, przymierzenie przez Tereskę niemodnej już sukienki i wyśmianie zarówno przez towarzyszącą jej Renatę, jak i śledzącą ich grupę chłopaków z osiedla. To wydarzenie popycha bohaterkę w kolejne etapy, delikatnie mówiąc, niekoniecznie dobrej przemiany.
    Dobrym pomysłem reżysera było dodanie śpiewanych na początku filmu pieśni kościelnych do chwili, kiedy Tereska zobaczyła grupkę dzieci przygotowującą się do Komunii. To sumienie Tereski, które mówi, że nastolatka robi coś nie tak jak trzeba, aby się opamiętała i wróciła na dobrą drogę. Jest to jednocześnie przypomnienie dzieciństwa, kiedy wszystko było prostsze niż w wieku nastoletnim.
    Zakończenie filmu pozostaje otwarte. Tereska w drzwiach do klatki schodowej spotyka dziewczynkę, która wita ją słowami "cześć, Tereska". Można powiedzieć, że jest to postać dziewczyny kilka lat wcześniej - nasza Tereska też jeździła na rolkach i nie odczuwała przygnębienia. Czy ten moment nakłonił dziewczynę do moralnej przemiany w nastolatkę, jaką była przed pójściem do szkoły krawieckiej?


    Szczególnie podoba mi się nagranie filmu w konwencji czarno-białej - nagranie kolorowe nie oddawałoby specyficznego klimatu tych czasów i raczej nie pasowałoby do tematyki filmu. Przy okazji pokazuje ono brak perspektyw na życie oraz podkreśla beznadzieję, w jakiej znajdują się właściwie wszyscy bohaterowie filmu. Trafne jest obsadzienie w głównych rolach dziewczyny niemających doświadczenia aktorskiego, lecz z bogatym doświadczeniem życiowym. Zarówno Aleksandra Gietner (Tereska), jak i Karolina Sobczak (Renata) nie miały łatwego życia - pierwsza z nich znajdowała się w poprawczaku, a druga wychowała się w domu dziecka. Można powiedzieć, że tak naprawdę odgrywały same siebie, tyle że w odwrotnej kolejności. 
    Rozmowy prowadzone przez dziewczyny momentami wcale nie były reżyserowane, co sprawiło, że brzmią one bardzo autentycznie. Nie poruszają żadnych głębokich tematów - ot takie rozmowy w zasadzie o niczym. Z jednej strony może to trochę przeszkadzać, lecz z drugiej o czym mają rozmawiać typowi blokersi, którzy jedyne, co dostrzegają to beznadzieja i brak perspektyw na dalsze losy. Według mnie w filmie przesadzono ze slangiem - wątpię, aby ktoś niemal do każdego zdania wtrącał zwroty typu "chodź na solo" czy "bujaj się stąd". Było dużo momentów, gdzie musiałam szukać znaczenia danego zwrotu, bo zwyczajnie gubiłam sens. Niestety, nie wszystkie udało mi się znaleźć, co skutkowało ich niezrozumieniem. 
    Film ten w bardzo dobry sposób ukazuje życie młodej, zagubionej osoby, która przebywa pośród osób mających na niej wyłącznie wpływ negatywny. Przestrzega on przed niewłaściwymi znajomościami, jak i, w pewnym sensie, motywuje do wyrwania się z blokowiska przedstawionego jako miejsce szerzących się patologii społecznych.

Ocena: 7,5/10 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Bezcenny dar" Jima Stovalla

Cieszę się, że moja mama umarła

Body shaming raus! "Taka jak Ty" Patty