Czy wiecie, jak cierpią maszyniści? "Dziennik maszynisty" w reżyserii Miloša Radovicia
Często jeździcie pociągami? Przyjemnie się podróżuje, prawda? Szczególnie kojący jest stukot kół. Nie zawsze jest jednak tak pozytywnie - zdarza się, że pociąg gwałtownie hamuje, bo nieodpowiedzialny kierowca wjeżdża pod niego samochodem albo wskakuje ktoś, kto chce odebrać sobie życie. Zastanawialiście się kiedyś, co czuje i przeżywa wtedy maszynista oraz jak wpływa to na jego psychikę? Jeśli nie, to koniecznie obejrzyjcie film Dziennik maszynisty w reżyserii Miloša Radovicia.
Od razu zaznaczę, że film ten nie jest dla pasjonatów kolejnictwa - reżyser zdecydował się w humorystyczny sposób przedstawić to, z czym musi zmierzyć się każdy maszynista, oraz jaki wpływ ma to na jego psychikę.
![]() |
| Źródło: film.org.pl |
Dziennik maszynisty (serb. Dnevnik mašinovođe) to serbski komediodramat opowiadający o sześćdziesięcioletnim kierowcy pociągu - Iliji, który niedługo przejdzie na emeryturę. Na swoim koncie ma dwadzieścia osiem osób zab!tych pod kołami pociągu. Pewngo dnia dostrzega idącego po torach chłopca, który przybył na nie z zamiarem popełnienia samob0jstwa. Dziesięciolatek jest podopiecznym domu dziecka, z którego uciekł. Ilija, przejęty losem dziecka, adoptuje go. Po maturze Sima decyduje się pójść w ślady swojego przybranego ojca i także zostać maszynistą. Ilija jest przerażony i próbuje go odwieźć od tych marzeń. W pewnym sensie słusznie - ukochana zginęła kilka lat wcześniej na jego oczach, również pod kołami pociągu. Mężczyzna każdej nocy przeżywa to od nowa w koszmarnym śnie. Chce uchronić przybranego syna przed wybraniem tego zawodu, aby chłopak nie musiał przeżywać tego, co on. Pokazane jest, że mimo iż dane wydarzenie pozornie nie wpływa na człowieka (Ilija zachowuje kamienną twarz), w środku potrafi zadręczać go całe życie.
Oprócz traumy Iliji po stracie ukochanej, reżyser ukazał tutaj też pokonywanie stereotypów dotyczących mężczyzn. Patriarchat jest silnie zakorzeniony w krajach słowiańskich, zwłaszcza na Bałkanach (Serbia, Bośnia i Hercegowina). Tutaj Ilija na początku relacji z Simą nie przytula syna, a co dopiero mówić o ojcowskim cmoknięciu w czoło. Gdy Sima odbiera nagrodę, radośnie macha do ojca, a ten... mówi mu, żeby nie zachowywał się jak głupek! Co więcej, Simie nie wolno zwracać się do Iliji "tato", lecz "czika Ilija" (pol. wujku Ilijo) lub po imieniu (tu na myśl mi przyszła Ania z Zielonego Wzgórza, gdzie Shirley zwracała się do swojej opiekunki "Marylo"). Bariera ta zostaje pokonana dopiero pod koniec filmu, po osiągnięciu przez Simę pierwszego... hmm... "sukcesu" w karierze maszynisty. ☺
Historia jest przedstawiowa z dwóch perspektyw: Iliji oraz jego przybranego syna - Simy. Obaj główni bohaterowie zostają przedstawieni już na początku filmu, dzięki czemu znamy nie tylko ich sylwetki, lecz i życiowy bagaż. Lazar Ristovski i Petar Korac wcielili się w swoje role bardzo dobrze, tym samym przekazując widzowi charakterystyczny dla Bałkańców absurdalny humor. Choć scena u psychologa powinna szokować, zwłaszcza Ilija, który opisuje ze szczegółami to, co widział podczas wypadku ze swojej kabiny. Śmiech może budzić również to, że zamiast okazywac wyraźne objawy traumy, mówi to z uśmiechem na twarzy. Widza może rozbawić też reakcja psychologa, na którego "przeszła trauma doświadczona przez Iliję".
Minusem filmu jest dla mnie nieprzedstawienie (lub niewspominanie) o losie pasażerów pociągu, który wykoleił się w lesie. Jakoś tego brakuje - wiemy, że Ljuba i Sima wyszli z tego cało, jednak nieznajomość szczegółów o podróżnych sprawia wrażenie, że w pociągu nikogo nie było. Drugą sprawą jest to, że po obejrzeniu filmu czuje się lekki niedosyt - produkcja dotyka problemu bardzo powierzchownie. Jest to jednak czarna komedia, a nie dramat psychologiczny, wobec czego nie można mieć bardzo wygórowanych oczekiwań. Niemniej jednak uważam, że warto obejrzeć ten film - pozostaje on w pamięci widza na długo.
Ocena: 6,5/10

Komentarze
Prześlij komentarz