Cieszę się, że moja mama umarła

Jak można cieszyć się z czyjejś śmierci, a zwłaszcza, gdy umiera najbliższa osoba? Jennette McCurdy uważa, że można, ba, nawet mówi o tym sam tytuł jej autobiografii.



Kojarzycie iCarly albo Sam i Cat? Właśnie tutaj Jenette McCurdy zagrała rolę Sam Puckett, agresywnej chłopczycy uwielbiającej wszelkeigo rodzaju potrawy mięsne. Grała bardzo wiarygodnie, choć sama kiedyś przyznała, że w prawdziwym życiu jest przeciwieństwem tej postaci. Nikt chyba jednak nie wiedział, jakim kosztem i jak bardzo ta dziewczyna musiała się poświęcić, zeby to wszystko osiągnąć. Najgorsze jest jednak to, że nie robiła tego wszystkiego dla siebie, a dla zaspokojenia ambicji matki.

Jestem wstrząśnięta tym, co przeżywała McCurdy w dzieciństwie, a potem w wieku nastoletnim i wczesnej dorosłości. Debra, cierpiąca na raka matka dziewczyny, chciała zostać aktorką, jednak rodzice jej na to nie pozwolili. Swoje ambicje przelewała na córkę, od najmłodszych lat prowadzając ją na castingi, towarzysząc podczas przesłuchań i prób, czasem także nagrań, nieustannie ją krytykując i mówiąc, jak ma się zachowywać, tym samym zabraniając jej okazywania prawdziwych emocji, bo "nie wygląda tak, jak by życzyli sobie producenci". Ponadto naruszała też sferę intymną dziewczyny, podcierając ją do dziesiątego roku życia, kąpiąc ją ze starszym bratem do szesnastego, także codziennie robiąc tzw. "badania" piersi i zmuszając do zachowywania diety. To wszystko doprowadziło Jennette do OCD, anoreksji, a potem bulimii i alkoholizmu, z których później nie mogła się wydostać latami.

Zachowanie matki Jennette przerażało mnie od pierwszych stron książki. Zbieraczka, niespełniona aktorka, pani w stylu "litujcie się nade mną wszyscy, bo miałam raka". Przerażające jest to, że nie widziała potrzeb swojej córki, a własne niespełnione cele przekładała na nią, jednoczesnie tworząc z dziecka maszynkę do pieniędzy, których ciągle brakowało. Jennette wspomina matce, że nie lubi lekcji aktorstwa, jednak ta nie przyjmuje tego do wiadomości i dalej wysyła dziecko na castingi. Z jednej strony Jennette lubi być z dala od mamy (podczas lekcji tańca), jednak jest od niej także uzależniona - nie potrafi podejmować decyzji, nie wie, co lubi, bo zawsze musiała zgadzać się z mamą (nawet, o zgrozo, przy wyborze smaku lodów), nie wie, jakie ma zainteresowania ani w ogóle tego, kim naprawdę jest. Kariera dziewczyny pogorszyła obsesję matki na punkcje jej idealnego wyglądu. McCurdy w pierwszej połowie powieści pisze: "Dla jej szczęścia poświęciłam własne. Czuję się okradziona i wykorzystana" (s. 159). Matka zniszczyła psychikę Jennette na tyle, że po jej śmierci dziewczyna cały czas słyszy głos matki mówiący, że nie jest zadowolona z tego, jak zachowuje się lub co robi córka. 

Ta ksiązka powinna być przestrogą dla rodziców, że nie należy przelewać swoich ambicji na dzieci i trzeba słuchać tego, co mają one do powiedzenia. To samo dotyczy dzieci - powinny mieć swoje zdanie i nie tkwić przy czyms tylko dla zadowolenia rodziców.

Oceny w tej recenzji nie wystawię, bowiem nie powinno się oceniać czyichś przeżyć i traum. 

Komentarze

  1. To bardzo ważny głos w sprawie autonomii każdego człowieka

    OdpowiedzUsuń
  2. Dojrzałe spojrzenie na stosunki matka-córka. Recenzja zachęca do siegnięcia po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezcenny dar" Jima Stovalla

Body shaming raus! "Taka jak Ty" Patty